Aspiracyjna lekkość i europejskie deski rozmaitości
Kontekst społeczny: Dekada, w której kolacja stała się momentem „odhamowania” po pracy w korporacji i okazją do przetestowania produktów z tzw. „tygodni tematycznych” w dyskontach. Polacy odkryli, że kolacja nie musi być kanapką z szynką – może być śródziemnomorska, lekka i estetyczna. To czas, gdy w kuchniach pojawiła się oliwa z oliwek, ocet balsamiczny i sery, których nazwy wcześniej brzmiały egzotycznie. Kolacja stała się bardziej „fancy”, nawet jeśli spędzana była solo przed ekranem telewizora LCD.
Składniki z archiwów:
Sałatkowy fundament (Baza): Sałatka z rukolą lub roszponką. To wtedy te zielone liście wyparły klasyczną mizerię. Obowiązkowym zestawem była sałatka z pomidorkami koktajlowymi, kulkami mozzarelli i prażonymi ziarnami słonecznika lub pestkami dyni – symbol nowoczesnego, zdrowego stylu życia.
Serowe serce (Białko): Sery pleśniowe (Camembert, Brie) oraz ser typu Feta. Pieczony Camembert z żurawiną stał się hitem „ciepłych kolacji”, a feta (często w wersji „typu bałkańskiego”) lądowała w niemal każdej sałatce. To era, w której nauczyliśmy się, że ser może być daniem samym w sobie, a nie tylko dodatkiem do chleba.
Pieczywo 2.0 (Skrobia): Bagietka czosnkowa (mrożona, do odpieczenia w piekarniku) oraz ciabatta. Chrupiąca bułka z masłem czosnkowym stała się uniwersalnym dodatkiem do wszystkiego – od sałatek po wieczorne wino. W domach zapanowała też moda na „wypasione” zapiekanki z dużą ilością pieczarek i keczupu.
Ryba na talerzu: Wędzony łosoś w plastrach. Stał się standardem eleganckiej kolacji – podawany na grzankach z serkiem śmietankowym (np. Almette) i koperkiem, uchodził za posiłek lekki, zdrowy i prestiżowy.
Dressing (Spoiwo):
Sos winegret i krem balsamiczny. Gęsty, ciemny sos w butelce, którym „malowano” esy-floresy na talerzu, stał się znakiem rozpoznawczym domowej gastronomii tamtych lat. Do tego oliwa z pierwszego tłoczenia, która na dobre wyparła margarynę z wieczornego menu.
Wykończenie:
Serwowane w dużych miskach (sałatki) lub na podłużnych talerzach. W szklankach coraz częściej pojawiało się wino (już nie tylko „na imieniny”) lub woda z cytryną. Kolacja stała się momentem „slow food”, nawet jeśli składniki pochodziły z gotowych zestawów z marketu.