Rok 2013 był dla mnie rokiem walki o „suby” i „lajki”. Mój kanał na YouTube przestał być tylko ciekawostką, a stał się poligonem doświadczalnym. Syn, już dwunastolatek, z litości pożyczył mi swoje gamingowe słuchawki, żebym w końcu miał „porządny mikrofon”, a ja z wypiekami na twarzy śledziłem statystyki pod moim filmem o tym, dlaczego luty ma tylko 28 dni. W świecie działy się rzeczy, które idealnie nadawały się do „vlogowania” – od abdykacji papieża po narodziny nowej gwiazdy królewskiej, a wszystko to działo się w rytm najbardziej irytującej piosenki o lisie w historii.
Top 3 2013
- Abdykacja Benedykta XVI i wybór Franciszka: To był szok – pierwszy raz od wieków papież „odszedł na emeryturę”. Cały świat patrzył na komin nad Kaplicą Sykstyńską. Pamiętam, że gdy ogłoszono wybór kardynała Bergoglio, mój syn zapytał, czy nowy papież też będzie miał konto na Twitterze. Miał – i to był znak czasów.
- Szał na „Harlem Shake”: W 2013 roku nie było szanującej się redakcji, biura czy remizy strażackiej, która nie nagrałaby swojej wersji tego tańca. Polegało to na tym, że jedna osoba dziwnie się rusza w masce, a po cięciu wszyscy wariują w przebraniach. Sam rozważałem nagranie tego na swój kanał, ale pies odmówił współpracy przy zakładaniu maski konia.
- Narodziny księcia George’a: Świat oszalał na punkcie „Royal Baby”. Media koczowały pod szpitalem tygodniami, a my w Polsce emocjonowaliśmy się tym, jakby to był nasz własny bratanek. To był rok, w którym Kate i William stali się ostatecznymi influencerami świata rzeczywistego.
Pełna lista faktów i absurdów 2013
- Piosenka „The Fox (What Does the Fox Say?)”: Norweski duet Ylvis zadał pytanie, które męczyło nas przez cały rok. Absurdalny teledysk stał się wiralem wszech czasów, a ja do dziś słyszę w głowie to „Ring-ding-ding-ding-dingeringeding!”.
- Afera Edwarda Snowdena: Dowiedzieliśmy się, że Wielki Brat nie tylko patrzy, ale też czyta nasze maile i słucha rozmów. Nagle zaklejanie kamerki w laptopie przestało być objawem paranoi, a stało się dowodem rozsądku.
- Śmierć Margaret Thatcher i „Ding-Dong! The Witch Is Dead”: Brytyjczycy pokazali, że potrafią być brutalni nawet po śmierci swojej „Żelaznej Damy”, windując piosenkę z „Czarnoksiężnika z Oz” na szczyty list przebojów.
- Premiera „Wałęsy. Człowieka z nadziei”: Andrzej Wajda wziął na warsztat legendę Solidarności. W Polsce znów rozgorzały debaty o historii, a my w redakcjach kłóciliśmy się, czy Robert Więckiewicz ma wystarczająco gęste wąsy.
- Wielki meteoryt nad Czelabińskiem: Dzięki setkom kamerek samochodowych (rosyjski standard) zobaczyliśmy z bliska, jak kosmos puka do naszych drzwi. To był moment, w którym YouTube stał się ważniejszy niż serwisy informacyjne.
- Szał na serial „Breaking Bad”: Finał historii Waltera White’a sprawił, że każdy w biurze nagle stał się ekspertem od chemii i produkcji „niebieskiego kryształu”. To był rok, w którym spoilerowanie serialu było traktowane jak zbrodnia wojenna.
- Zniknięcie „lotu MH370” (początek 2014, ale napięcie rosło już w 2013): To był rok teorii spiskowych. Ludzie zaczęli wierzyć, że w dobie GPS-u samolot może po prostu rozpłynąć się w powietrzu.
- Reforma OFE w Polsce: Donald Tusk ogłosił zmiany, które sprawiły, że połowa Polaków nagle zaczęła czytać o funduszach emerytalnych, by po pięciu minutach stwierdzić, że i tak nic z tego nie rozumieją.
- Kamil Stoch przejmuje stery: Po erze Małysza, Stoch zdobył złoto na Mistrzostwach Świata w Val di Fiemme. Polska znów stała się krajem ekspertów od aerodynamiki i długości nart.
- Twerkująca Miley Cyrus: Występ Miley na VMA wywołał skandal obyczajowy dekady. Nagle słowo „twerking” trafiło do słowników, a my tęskniliśmy za czasami, gdy była po prostu Hannah Montaną.
- Premiera „Wilka z Wall Street”: Leonardo DiCaprio pokazał, jak się bawi finansjera. Film stał się kopalnią memów, a my zaczęliśmy podejrzliwie patrzeć na każdego sprzedawcę, który pytał: „Czy możesz sprzedać mi ten długopis?”.
2013 na świecie z przymrużeniem oka
Świat w 2013 roku powitał także premierę konsol PlayStation 4 i Xbox One, co wywołało w moim domu wojnę domową (mój syn kontra moje oszczędności). W międzyczasie firma Amazon ogłosiła, że chce dostarczać paczki dronami – co wtedy brzmiało jak scenariusz filmu science-fiction, a dla mnie było idealnym tematem na vloga o tym, że niedługo pizza będzie nam wpadać przez komin. Największym technologicznym absurdem był jednak Google Glass – okulary, które miały zmienić nas w cyborgów, a sprawiły tylko, że ludzie noszący je w miejscach publicznych dostali przydomek „Glassholes”.