Pamiętacie ten moment, gdy w 2002 roku wszyscy czuliśmy się już jak rdzenni mieszkańcy XXI wieku? Dla mnie ten rok był testem podzielności uwagi. Mój syn zaczął stawiać pierwsze, chwiejne kroki, co w praktyce oznaczało, że moje życie zamieniło się w nieustanny bieg z przeszkodami między klockami a rozlanym sokiem. W tle leciały wiadomości o nowej walucie w Europie, a ja zastanawiałem się, czy w ogóle doczekam czasów, kiedy „walutą” w moim domu przestaną być czyste pieluchy.
Top 3 2002
- Wprowadzenie gotówki Euro: 1 stycznia 2002 roku dwunastka państw UE pożegnała swoje marki i liry. My w Polsce wciąż płaciliśmy złotówkami, ale każdy z nas z namaszczeniem oglądał w telewizji te kolorowe banknoty, czując, że Europa jest już na wyciągnięcie ręki. Sam przeliczałem cenę nowego wózka na Euro, żeby poczuć się bardziej światowo, choć w portfelu wciąż szeleściły swojskie Władysławy Jagiełły.
- Premiera „Dnia Świra”: Marek Koterski stworzył film, który stał się lustrem dla każdego Polaka. Scena z „modlitwą Polaka” czy liczenie kęsów jedzenia przez Adasia Miauczyńskiego stały się kultowe. Jako młody tata, po kolejnej nieprzespanej nocy, patrząc w lustro przy goleniu, czułem, że Miauczyński to mój brat bliźniak, a „dżisus kwa ja pier*ę” to moje nowe motto życiowe.
- Małysz zdobywa srebro i brąz w Salt Lake City: Cała Polska zamarła przed telewizorami. Pamiętam, że sąsiedzi za ścianą krzyczeli tak głośno po skoku Adama, że obudzili mi małego, który dopiero co zasnął. Zamiast świętować medal, spędziłem następną godzinę na ponownym usypianiu „młodego kibica”, złorzecząc pod nosem na zbyt dalekie loty naszego Orła z Wisły.
Pełne archiwum 2002
- Początek ery „Idola”: Elżbieta Zapendowska i Kuba Wojewódzki zaczęli oceniać polskie talenty (i antytalenty). Cały kraj żył tym, czy Alicja Janosz faktycznie ma „to coś”, a my przed telewizorami wszyscy czuliśmy się wybitnymi krytykami muzycznymi.
- Narodziny portalu NK.pl (Nasza Klasa): Choć oficjalnie ruszył później, to właśnie w 2002 roku zaczęły kiełkować pierwsze polskie projekty społecznościowe. Nagle przypomnieliśmy sobie o kolegach z podstawówki, których nie widzieliśmy od dekady i… często dochodziliśmy do wniosku, że był ku temu dobry powód.
- Mundial w Korei i Japonii: Wielki powrót Polaków na Mistrzostwa Świata po 16 latach. Skończyło się na „meczu otwarcia, meczu o wszystko i meczu o honor”, a hymn w wykonaniu Edyty Górniak do dziś śni się niektórym kibicom w formie koszmaru.
- Premiera „Zemsty” Andrzeja Wajdy: Papkin w wykonaniu Romana Polańskiego był na ustach wszystkich. Szkoły masowo ruszyły do kin, a ja próbowałem cytować Fredrę przy przewijaniu dziecka: „Mocium panie, z tą pieluchą!”.
- Szczyt popularności „Stacji Poczta”: Pamiętacie ten program, gdzie ludzie wysyłali do siebie kartki pocztowe czytane na wizji? W dobie dzisiejszych komunikatorów wydaje się to tak szybkie jak podróż dyliżansem, ale wtedy miało swój urok.
- Szał na grę „Medal of Honor: Allied Assault”: Każdy młody tata, gdy tylko dziecko zasnęło, zamieniał się w komandosa lądującego na plaży Omaha. Moja żona twierdziła, że dźwięk przeładowywania karabinu w grze słyszy nawet przez sen.
- Polska premiera „Harry’ego Pottera i Komnaty Tajemnic”: Potteromania trwała w najlepsze. Sklepy z zabawkami zalały plastikowe różdżki, a ja zacząłem się zastanawiać, czy istnieje zaklęcie „Silecius”, które uciszyłoby płaczącego niemowlaka.
- Debiut Fiata Albea: Samochód marzeń dla rodzin 2+1, który obiecywał ogromny bagażnik na wózek i zakupy. Wyglądał specyficznie, ale w 2002 roku „kufer” był ważniejszy niż linia nadwozia.
- Hit „Baśka” zespołu Wilki: Robert Gawliński śpiewał o tym, że „Baśka miała fajny biust”, a piosenka leciała z każdego grilla i radia w kraju. Nawet mój syn podrygiwał w rytm tej melodii, nieświadomy jeszcze głębi tekstu.
2002 na świecie z przymrużeniem oka
Świat w 2002 roku żył premierą „Gwiezdnych Wojen: Ataku Klonów”, co udowodniło, że George Lucas potrafi sprzedać nam każdą ilość cyfrowego piasku. Tymczasem w technologii nastąpił przełom – zaprezentowano telefon Nokia 7650, pierwszy z wbudowanym aparatem fotograficznym. Ludzie pukali się w głowę: „Po co komu aparat w telefonie? Przecież zdjęcia robi się Kodakiem!”. Największym absurdem był jednak fakt, że Kelly Clarkson wygrała pierwsze American Idol, udowadniając, że od kelnerki do gwiazdy wystarczy kilka wyśpiewanych wysokich C i brak lęku przed Simonem Cowellem.