Dla mnie 2009 rok był rokiem wielkiego powrotu do stabilizacji. Jako wolny strzelec wyrobiłem sobie już taką markę, że redakcje same dzwoniły z propozycjami, a ja przestałem pisać teksty na kolanie w kawiarniach, bo w końcu urządziłem sobie domowe biuro z prawdziwego zdarzenia. Mój syn, już ośmiolatek, zaczął uczyć mnie obsługi nowych gier, a ja z dumą pokazywałem znajomym mój pierwszy profesjonalny dyktafon cyfrowy. W polityce i kulturze działy się rzeczy tak absurdalne, że czasem musiałem dwa razy sprawdzać depesze PAP, czy to na pewno nie jest spóźniony żart na prima aprilis.
Top 3 2009
- Polska jako „Zielona Wyspa”: Podczas gdy światowa gospodarka zwijała się w kłębek, Jacek Rostowski i Donald Tusk zaprezentowali mapę, na której Polska jako jedyna w UE była zielona (czyli miała wzrost PKB). W redakcjach żartowaliśmy, że to pewnie dlatego, iż Polacy są tak przyzwyczajeni do kryzysu, że ten światowy po prostu nas nie zauważył.
- Szał na „Avatar” i okulary 3D: James Cameron wypuścił film o niebieskich ludzikach, a Polacy masowo ruszyli do kin, by założyć niewygodne, plastikowe okulary. Pamiętam ten moment, gdy w kinie w Gdańsku połowa sali próbowała łapać w powietrzu cyfrowe nasiona świętego drzewa. To był rok, w którym każdy chciał mieć telewizor 3D, który dwa lata później stał się najdroższym kurzołapem w historii.
- Wybór Jerzego Buzka na Przewodniczącego Parlamentu Europejskiego: Pierwszy raz Polak objął tak wysokie stanowisko w UE. Dla nas, dziennikarzy, był to powód do dumy, a dla kabareciarzy okazja do żartów, że teraz w Brukseli zamiast belgijskich frytek na lunchu będzie serwowana śląska rolada z kluskami.
Pełna lista faktów i absurdów 2009
- Śmierć Michaela Jacksona: 25 czerwca internet dosłownie „pękł”. Nawet na gdańskich osiedlach z okien leciało „Beat It”, a ja pisałem tekst o tym, jak Król Popu wpłynął na pokolenie wychowane za żelazną kurtyną.
- Afera hazardowa: Słynne rozmowy na cmentarzu („Rychu”, „Zbychu”, „Miro”) i nagłe dymisje w rządzie. Polska polityka znów udowodniła, że najlepsze scenariusze pisze życie, a nie scenarzyści „M jak Miłość”.
- Zniknięcie napisu „Arbeit macht frei”: Kradzież napisu z bramy obozu w Oświęcimiu postawiła na nogi policję w całej Europie. Odnaleziono go pociętego na kawałki, co było narodowym szokiem i absurdem w jednym.
- Szał na „FarmVille” na Facebooku: Polacy masowo zaczęli „sadzić marchewkę” i „doić krowy” w wirtualnych gospodarstwach, wysyłając znajomym zaproszenia, które doprowadzały wszystkich do szału.
- Premiera „Domu złego” Wojciecha Smarzowskiego: Film tak gęsty i mroczny, że po wyjściu z kina każdy miał ochotę umyć się w wodzie święconej. Kolejny dowód na to, że w pokazywaniu beznadziei jesteśmy mistrzami świata.
- Polska mistrzem Europy w siatkówce: Nasi siatkarze zdobyli złoto w Izmirze. Nagle każdy Polak wiedział, co to jest „pipe” i „krótka”, a popularność dyscypliny przebiła nawet skoki narciarskie.
- Wprowadzenie „Mojej Planety” w Naszej Klasie: Próba walki z Facebookiem, która skończyła się masowym odpływem użytkowników. Pamiętam te debaty: „Zostajesz na NK czy przenosisz się na fejsa?”.
- Debiut „Wojny polsko-ruskiej” pod flagą biało-czerwoną: Borys Szyc jako Silny pokazał nową jakość polskiego kina, a my w redakcji zastanawialiśmy się, czy to jeszcze sztuka, czy już czysty surrealizm.
- Szał na netbooki: Małe, ledwo dychające laptopy, na których nic nie szło zrobić, ale każdy chciał je mieć, bo mieściły się w torbie. Ja swój kupiłem, by pisać „w terenie”, i sprzedałem miesiąc później z bólem kręgosłupa.
- Afera z „dopalaczami”: Pierwsza wielka wojna rządu z punktami sprzedaży „produktów kolekcjonerskich”. Nagle cała Polska dowiedziała się, że można odlecieć po nawozie do storczyków.
- Barack Obama dostaje Pokojową Nagrodę Nobla: Dostał ją „na zachętę”, co wywołało falę komentarzy, że w takim razie każdy z nas powinien dostać Nobla z ekonomii za przeżycie miesiąca za polską średnią krajową.
- Start „Mam Talent” – edycja z Marcinem Wyrostkiem: Akordeon stał się instrumentem narodowym, a my odkryliśmy, że muzyka klasyczna może być „cool”.
- Zakończenie produkcji „Przekroju” w Krakowie: Przenosiny legendarnego pisma do Warszawy były dla wielu końcem pewnej epoki kulturalnej.
- Szał na dzwonki z „Jesteś szalona”: Choć piosenka miała lata, to właśnie wtedy (o zgrozo) wróciła jako hit imprez firmowych, które po kryzysie zaczęły wracać do łask.
2009 na świecie z przymrużeniem oka
Świat w 2009 roku powitał kryptowalutę Bitcoin – wtedy wartą mniej niż paczka zapałek. Nikt z nas nie przypuszczał, że ten cyfrowy kod sprawi, iż za 10 lat będziemy płakać, że nie kupiliśmy go zamiast pizzy. W tym samym czasie naukowcy ogłosili, że woda na Księżycu faktycznie istnieje, co sprawiło, że marzenia o kosmicznych wakacjach stały się nieco bardziej realne, choć wciąż droższe niż wyjazd do Mielna. Największym hitem technologicznym był jednak system Windows 7, który w końcu sprawił, że nasze komputery przestały „płakać” przy każdym uruchomieniu, co było prawdziwym cudem po erze nielubianej Visty.