Blokowiska, Hip-hop i Wypas
Koniec dekady to czas, gdy ortalionowe dresy ustąpiły miejsca szerokim spodniom typu „krokodyle”. Na klatkach schodowych rozbrzmiewał polski rap (Molesta, Kaliber 44), a w rękach najbogatszych dzieciaków pojawiły się pierwsze telefony komórkowe wielkości cegły. To wtedy język stał się najbardziej „uliczny”.
Słowniczek epoki (Późne lata 90.):
Wypas / Wypasiony – Absolutny król końcówki lat 90. „Wypasiony” był rower, komputer, a nawet kanapka w szkolnym sklepiku. Oznaczało to najwyższą jakość i luksus.
Elo / Joł – Powitania, które przyszły prosto z rapowych teledysków. Zastąpiły grzeczne „cześć” i stały się sygnałem rozpoznawczym subkultury hip-hopowej.
Nara / Naraska – Błyskawiczne pożegnanie. W świecie, który zaczął przyspieszać, nikt nie miał czasu na długie „do widzenia”.
Zwała / Mieć zwałę – Początkowo termin dotyczący samopoczucia po imprezie, szybko stał się synonimem czegoś absurdalnie śmiesznego lub dziwnego (np. „Ale zwała z tego typa!”).
Komóra / Cegła – Telefon komórkowy. Na przełomie 1998/1999 roku posiadanie „komóry” (nawet wyłączonej) dawało +100 do respektu na osiedlu.
Koleś / Typ / Ziomek – Słowo „ziomek” (lub „ziom”) właśnie w tym okresie zaczęło robić zawrotną karierę jako określenie bliskiego kumpla z dzielnicy.
Wiocha – Coś niemodnego, wiejskiego (w negatywnym sensie), obciachowego. Przeciwieństwo „wypasu”.
Dyskmen – Przenośny odtwarzacz CD. Szczyt marzeń – najlepiej taki z systemem „Anti-Shock”, żeby muzyka nie przerywała podczas chodzenia.
Zonki / Zonk – Przegrana lub pech. Słowo wzięte prosto z teleturnieju „Idź na całość”, gdzie kot Zonk oznaczał brak nagrody.
Śmigać – Szybko się poruszać lub po prostu działać (np. „Komp mi śmiga”).
Na maksa – Bardzo, ekstremalnie. Wszystko pod koniec lat 90. robiło się „na maksa”.