Dla mnie rok 2012 był rokiem wielkiej cyfrowej rewolucji. Jako wolny strzelec uznałem, że samo pisanie to już za mało – uległem modzie i założyłem swój kanał na YouTube. Mój syn, już jedenastolatek, został moim „konsultantem ds. technicznych” i z politowaniem patrzył, jak walczę z oświetleniem z budowlanych halogenów i montażem, który sprawiał, że mój komputer wył jak odrzutowiec. Podczas gdy ja nagrywałem pierwsze wstępy, poprawiając nerwowo krawat, świat wokół mnie oszalał na punkcie piłki nożnej, Majów i tańca, którego nikt nie rozumiał, ale każdy powtarzał.
Top 3 2012
- Euro 2012 w Polsce i na Ukrainie: Cały kraj stał się biało-czerwony. Pamiętam ten narodowy optymizm, hymn „Koko Koko Euro Spoko” (który śnił mi się w koszmarach) i tysiące kibiców z całej Europy na ulicach naszych miast. Choć nasi piłkarze tradycyjnie „zagrali jak nigdy, przegrali jak zawsze”, to atmosfera była tak gęsta, że można ją było kroić nożem.
- Szał na „Gangnam Style”: Koreańczyk Psy pokazał światu, jak tańczyć na niewidzialnym koniu. To był pierwszy film na YouTube, który „zepsuł” licznik wyświetleń. Sam nagrałem o tym krótki komentarz na mój nowy kanał, zastanawiając się, czy to już ostateczny upadek cywilizacji, czy po prostu świetny bit.
- Koniec Świata według Majów (21.12.2012): Kalendarz Majów się kończył, więc połowa internetu pakowała plecaki ucieczkowe. W redakcjach i na YouTube mnożyły się poradniki „jak przeżyć apokalipsę”. Gdy 22 grudnia rano obudziliśmy się cali i zdrowi, poczuliśmy lekką ulgę, ale i zawód, że znów trzeba iść do pracy.
Pełna lista faktów i absurdów 2012
- Skok Felixa Baumgartnera z kosmosu: Cały świat wstrzymał oddech, gdy Felix stanął na krawędzi kapsuły. Oglądałem to na żywo na YouTube, czując, że tradycyjna telewizja właśnie przegrała walkę o widza.
- Afera Amber Gold: Wielki skandal finansowy, który sprawił, że Polacy nagle przestali ufać lokatom „bez ryzyka”. Słowo „marcin p.” odmieniano przez wszystkie przypadki, a my uczyliśmy się, że złoto najlepiej wygląda jednak na obrączkach.
- Marsjański łazik Curiosity ląduje na Czerwonej Planecie: NASA dostarczyła nam niesamowitych zdjęć z Marsa w wysokiej rozdzielczości. W redakcji żartowaliśmy, że łazik ma lepszy aparat niż większość naszych telefonów służbowych.
- Debiut „Prawa Agaty” i szał na seriale prawnicze: Polacy nagle zapragnęli być prawnikami w dobrze skrojonych garniturach, a Agnieszka Dygant stała się twarzą polskiego wymiaru sprawiedliwości w wydaniu „light”.
- Polska „Basenem Narodowym”: Słynny mecz z Anglią, który nie odbył się przez deszcz, bo nikt nie zamknął dachu. Widok kibiców biegających po zalanej murawie i nurkujących w kałużach był najbardziej absurdalnym obrazkiem roku.
- Premiera „Jesteś Bogiem”: Film o Paktofonice przyciągnął do kin miliony. Nagle każdy trzydziestolatek przypomniał sobie, że kiedyś słuchał hip-hopu, a fraza „Jestem Bogiem” znów stała się hymnem blokowisk.
- Diamentowy Jubileusz królowej Elżbiety II: Kolejna okazja, by podziwiać brytyjską pompę. Królowa nawet „wysoczyła” z helikoptera z Jamesem Bondem podczas otwarcia Igrzysk w Londynie – to był moment, w którym świat zrozumiał, że monarchia ma poczucie humoru.
- ACTA i wielkie protesty w sieci: Internauci wyszli na ulice, by bronić wolności słowa. Maski Guya Fawkesa były wszędzie – od manifestacji pod Sejmem po awatary na Facebooku.
- Szał na tabletki „na odchudzanie” z dnp: Kolejna ciemna strona internetu i „dopalaczy”. Media alarmowały, a my pisaliśmy teksty ku przestrodze przed kupowaniem cudownych środków z nieznanych źródeł.
- Lana Del Rey i „Born to Die”: Jej muzyka była wszędzie. Smutne piosenki o miłości stały się ścieżką dźwiękową do montowania moich pierwszych filmów na YouTube późną nocą.
- Odkrycie bozonu Higgsa: Naukowcy z CERN znaleźli „Boską Cząstkę”. Większość z nas nie miała pojęcia, o co chodzi, ale wszyscy czuliśmy, że to coś bardzo ważnego dla wszechświata.
2012 na świecie z przymrużeniem oka
Świat w 2012 roku bawił się również premierą Windowsa 8, który swoimi kafelkami próbował przekonać nas, że myszka to przeżytek, a dotykanie monitora to przyszłość – co skończyło się głównie masowym czyszczeniem ekranów z odcisków palców. W międzyczasie Facebook zadebiutował na giełdzie, a my zaczęliśmy rozumieć, że nasze „lajki” są warte miliardy dolarów. Największym technologicznym zawodem były jednak mapy Apple, które potrafiły wysłać człowieka na środek oceanu zamiast do najbliższej kawiarni – co było idealnym tematem na mój trzeci odcinek na YouTube.