Rok 2010 był dla mnie jak emocjonalny rollercoaster. Po latach bycia „wolnym strzelcem”, w końcu poczułem, że moja pozycja na rynku jest stabilna, ale rzeczywistość wokół była tak gęsta, że czasem trudno było znaleźć powód do uśmiechu. W domu mój syn przygotowywał się do bycia „poważnym czwartoklasistą”, a ja w swoim domowym biurze pisałem teksty o świecie, który nagle zaczął pędzić w nieznanym kierunku. To był rok, w którym Polska podzieliła się na pół pod barierkami na Krakowskim Przedmieściu, a świat zaczął namiętnie fotografować swoje jedzenie za pomocą nowej aplikacji o nazwie Instagram.
Top 3 2010
- Katastrofa Smoleńska i „Wojna o Krzyż”: 10 kwietnia świat się zatrzymał, ale to, co działo się latem przed Pałacem Prezydenckim, przerosło wszelkie reportaże, jakie kiedykolwiek napisałem. Sceny z harcerzami, „obrońcami krzyża” i Joanną od „Gdzie jest krzyż?!” stały się pierwszymi wiralami nowej ery internetu. Polska polityka zamieniła się w religijno-społeczny spektakl, który śledziliśmy z niedowierzaniem.
- Pył z wulkanu Eyjafjallajökull: Kto by pomyślał, że islandzki wulkan, którego nazwy nikt nie potrafił wymówić (nawet my w redakcjach trenowaliśmy to przed lustrem), sparaliżuje całą Europę? Niebo opustoszało, samoloty uziemiono, a wielu światowych przywódców nie dotarło na pogrzeb pary prezydenckiej do Krakowa. Jako dziennikarz pisałem wtedy tekst o „powrocie do czasów kolei”, bo nagle pociągi stały się jedynym oknem na świat.
- Mundial w RPA i vuvuzele: Pierwsze mistrzostwa świata w Afryce zapamiętamy głównie przez jeden dźwięk – nieustanny ryk tysięcy plastikowych trąbek. Wuvuzele doprowadzały kibiców i komentatorów do szału, a my w Polsce kupowaliśmy je dzieciom na odpustach, by ostatecznie zakazać ich używania w domu po 15 minutach.
Pełna lista faktów i absurdów 2010
- Wybuch wulkanu Eyjafjallajökull: Nazwa, której nikt nie umiał wymówić, sparaliżowała ruch lotniczy w Europie. Przez ten islandzki pył wielu światowych przywódców nie dotarło na pogrzeb pary prezydenckiej do Krakowa.
- Polska premiera iPhona 4: Ten z „anteną, która nie działa, jak go źle trzymasz”. Mimo to, w Warszawie stały kolejki, a ja jako dziennikarz zastanawiałem się, czy świat naprawdę zwariował na punkcie gadżetu za dwie wypłaty.
- Powstanie Instagrama: W październiku świat zaczął nakładać filtr „Sepia” na zdjęcia schabowego. Nikt nie przypuszczał, że ta aplikacja zmieni sposób, w jaki jemy, podróżujemy i wyglądamy.
- Szał na „Angry Birds”: Każdy, kto miał smartfona, spędzał czas w kolejce do lekarza, próbując zburzyć konstrukcje świń. Gra stała się tak popularna, że nawet w Sejmie widywano posłów „trenujących celność”.
- Debiut „Kuchennych Rewolucji”: Magda Gessler weszła do polskich restauracji z impetem, rzucając talerzami i sprawdzając czystość okapów. Nagle każdy z nas stał się krytykiem kulinarnym w osiedlowej pierogarni.
- Mundial w RPA i vuvuzele: Ten dźwięk roju pszczół w każdym meczu doprowadzał do szału. Cała Polska kibicowała… w zasadzie każdemu, kto grał ładnie, bo nas tam znów nie było.
- Otwarcie Centrum Nauki Kopernik: W Warszawie otwarto miejsce, gdzie można było dotknąć wszystkiego. Jako tata 9-latka spędziłem tam połowę jesieni, udając przed synem, że rozumiem zasady fizyki kwantowej.
- Początek budowy Stadionu Narodowego: Wielka „wiklinowa konstrukcja” zaczęła piąć się w górę, a my z niedowierzaniem patrzyliśmy, czy na pewno zdążymy na Euro 2012.
- Koniec „Wieczorynki” w dotychczasowej formie: Kultowa dobranocka o 19:00 zaczęła powoli znikać z głównej anteny TVP, co dla mojego pokolenia było gorsze niż podwyżka cen benzyny.
- Szał na film „Incepcja”: Wszyscy próbowali zrozumieć, czy bączek na końcu spadł, czy nie. Debaty o „śnie wewnątrz snu” trwały w redakcjach do późnej nocy.
- Pojawienie się tabletu iPad: Steve Jobs pokazał „dużego iPhona”, a my pytaliśmy: „Po co to komu, skoro nie ma klawiatury?”. Rok później każdy chciał go mieć.
- Afera z „reklamówką pełną pieniędzy” u posłanki Sawickiej: Finały głośnych spraw korupcyjnych z agentem Tomkiem w roli głównej, który łamał kobiece serca w imię prawa.
- Zima, która zaskoczyła drogowców (tradycyjnie): Grudzień był tak śnieżny, że pociągi miały opóźnienia liczone w dniach, a ja pisałem reportaż z unieruchomionego Pendolino (którego jeszcze nie było, ale PKP już o nim marzyło).
2010 na świecie z przymrużeniem oka
Narodziny Instagrama: W październiku 2010 świat ujrzał aplikację, która miała służyć do nakładania filtrów „retro” na zdjęcia jedzenia. Nikt nie przypuszczał, że dekadę później będzie to główne źródło kompleksów i dochodów „influencerów”.
iPad – wielki iPhone? Apple zaprezentowało pierwszy tablet. Wielu pukało się w czoło, pytając: „Po co komu przerośnięty telefon, z którego nie da się dzwonić?”.
⚽ Sport i emocje
- Vuvuzela – dźwięk, którego nie da się zapomnieć: Mistrzostwa Świata w RPA kojarzą się głównie z jednostajnym buczeniem tysięcy plastikowych trąbek, które doprowadzało komentatorów i widzów przed telewizorami do szału.
- Ośmiornica Paul: Największym ekspertem piłkarskim świata okazał się głowonóg z akwarium w Oberhausen, który z nieomylną precyzją typował wyniki meczów reprezentacji Niemiec i finału mundialu.
🌋 Natura i niespodzianki
- Eyjafjallajökull – wulkan, którego nazwy nikt nie umiał wymówić: Islandzki wulkan sparaliżował ruch lotniczy nad Europą, zmuszając pasażerów do przypomnienia sobie o istnieniu pociągów i autobusów. Nazwa stała się największym wyzwaniem dla prezenterów wiadomości na całym świecie.
🎤 Muzyka i moda
- Lady Gaga w sukni z mięsa: Na rozdaniu nagród MTV VMA artystka pojawiła się w kreacji z surowej wołowiny. Do dziś nie wiadomo, czy był to manifest artystyczny, czy po prostu zapomniała zrobić zakupy na kolację.
- Justin Bieber – fryzura „na kask”: 16-letni Justin podbijał listy przebojów utworem „Baby”, a nastolatkowie na całym świecie masowo czesali grzywki tak nisko, że ledwo widzieli na oczy.
🎥 Kino
3D wszędzie: Po sukcesie Avatara (koniec 2009), w 2010 roku każdy film – nawet dramat o hodowli jedwabników – musiał być wyświetlany w 3D, zmuszając nas do zakładania niewygodnych okularów na okulary.