Pamiętacie, kochani, ten moment, gdy zegary przeskoczyły na 2000 i… nic nie wybuchło? Dla mnie ten rok był jednak prawdziwą bombą. Świeżo odebrany dyplom magistra dziennikarstwa na UG, wielkie plany na podbój gdańskich mediów i nagle – jedna wiadomość, która sprawiła, że „pluskwa milenijna” wydała mi się błahostką. Moja dziewczyna oznajmiła: „Będziesz tatą”. Siedzieliśmy w kawiarni na Długiej, ja z moją świeżą magisterką w teczce, a w głowie tylko jedna myśl: czy w 2000 roku są już jakieś poradniki dla ojców, które nie są pisane w DOS-ie?
Top 3 2000
- Narodziny portalu Allegro: Choć ruszyło pod koniec 1999, to w 2000 roku stało się narodowym sportem. Dla mnie, przyszłego ojca, Allegro stało się wybawieniem – zacząłem tam polować na używany wózek i łóżeczko, czując, że biorę udział w technologicznej rewolucji, kupując rzeczy od kogoś z drugiego końca Polski.
- Kanonizacja Siostry Faustyny: To był rok wielkiego Jubileuszu. Pamiętam, że w każdym polskim domu na telewizorze stała koronkowa serwetka, a w środku leciały relacje z Watykanu. Nawet jako młody, „zbuntowany” dziennikarz, czułem, że atmosfera tego roku jest podniosła, co nieco gryzło się z moim panikowaniem nad testem ciążowym.
- Premiera filmu „Chłopaki nie płaczą”: Kultowa komedia Olafa Lubaszenki. Teksty o „Bunkrów nie ma, ale też jest zajebiście” czy o „królu lwa” cytowaliśmy wszyscy. Próbowałem sobie wmówić, że zgodnie z tytułem „chłopaki nie płaczą”, nawet gdy uświadamiają sobie, że cena pieluch w 2000 roku to jakiś kosmos.
Pełne archiwum 2000
- Wprowadzenie reformy administracyjnej (pełne efekty): Polska uczyła się nowych 16 województw. Ja wciąż nie mogłem zapamiętać, gdzie teraz kończy się Pomorskie, a zaczyna Kujawsko-Pomorskie.
- Polska premiera „Milionerów”: Hubert Urbański i jego „ostateczna odpowiedź”. Cały kraj zamierał, gdy padało pytanie za milion, a my w Gdańsku marzyliśmy, by ktoś nas zapytał o coś prostego, np. o drogę do najbliższej apteki całodobowej.
- Szał na „Ich Troje”: Czerwone włosy Michała Wiśniewskiego były wszędzie. „A wszystko to… bo ciebie kocham” stało się hymnem, który w tamtym roku nabrał dla mnie wyjątkowo dosłownego znaczenia.
- Premiera „Plebanii”: Polska poznała proboszcza z Tulczyna i słynnego Tracza. Początek ery tasiemców, które miały towarzyszyć nam przez dekady.
- Nokia 3310: Królowa telefonów weszła na rynek. Niezniszczalna obudowa i bateria trzymająca tydzień – idealny sprzęt dla młodego ojca, który musi być pod telefonem 24/7.
- Koniec produkcji Fiata 126p: „Maluch” oficjalnie odszedł na emeryturę. Ze smutkiem patrzyłem na mojego grata, zastanawiając się, jak ja tam wcisnę wózek dziecięcy.
- Afera z „reklamówką” w polityce: Marian Krzaklewski i słynne nagranie z Kaliszem – polska polityka stawała się coraz bardziej „telewizyjna” i pełna haków.
- Premiera gry „The Sims”: Cały świat zaczął budować domy i zakładać wirtualne rodziny. Ja wolałbym wtedy opcję „kod na pieniądze” (rosebud) w prawdziwym życiu, żeby starczyło na wyprawkę.
- Złoto Roberta Korzeniowskiego w Sydney: Polacy oszaleli na punkcie chodu sportowego. Nagle każdy na spacerze w Parku Oliwskim próbował iść tak szybko jak on.
2000 na świecie z przymrużeniem oka
Świat w 2000 roku odetchnął z ulgą, że Pluskwa Milenijna okazała się największym niewypałem w historii marketingu strachu. Zamiast upadku cywilizacji dostaliśmy premierę PlayStation 2, która sprawiła, że dorośli mężczyźni płakali ze szczęścia bardziej niż noworodki. W USA wszyscy żyli skandalem wyborczym Bush vs Gore i ręcznym przeliczaniem głosów na Florydzie, co udowodniło, że nawet w nowym tysiącleciu najpotężniejsze mocarstwo świata może wyłożyć się na kawałku papieru i dziurkaczu.