Dla mnie 2008 rok był rokiem wielkich powrotów. Po kilku latach „partyzantki” jako wolny strzelec, moje nazwisko zaczęło regularnie pojawiać się w dużych tytułach, a ja w końcu mogłem pozwolić sobie na laptopa, który nie ważył tyle co worek ziemniaków. W domu mój syn poszedł do pierwszej klasy, a ja, zamiast pisać o wielkiej geopolityce, spędzałem wieczory na temperowaniu kredek i tłumaczeniu mu, dlaczego ten pan w telewizji (Donald Tusk) ciągle obiecuje, że za chwilę wszyscy będziemy bogaci. To był rok wielkich nadziei, Euro w Austrii i Szwajcarii (znowu!) oraz momentu, w którym dowiedzieliśmy się, co to jest „opcja walutowa”.
Top 3 2008
- Program „Orlik 2012”: Rząd ogłosił plan budowy boiska w każdej gminie. Nagle cała Polska stała się jednym wielkim placem budowy sztucznej trawy. Sam jako dziennikarz brałem udział w otwarciu jednego z nich, gdzie lokalny wójt próbował strzelić gola w garniturze, co skończyło się widowiskowym rozdarciem spodni w kroku. To był symbol naszych przygotowań do Euro.
- Polska na Euro 2008 i Roger Guerreiro: Leo Beenhakker, nasz holenderski magik, sprawił, że uwierzyliśmy w „international level”. Naturalizowaliśmy Rogera Guerreiro, który strzelił naszego jedynego gola na turnieju. Niestety, sędzia Howard Webb stał się w Polsce wrogiem publicznym numer jeden po podyktowaniu karnego dla Austriaków w 93. minucie. W redakcjach przez miesiąc pisaliśmy o „spisku przeciwko Polsce”.
- Szał na „Jak oni śpiewają” i „Mam Talent”: Polska telewizja zmieniła się w gigantyczny casting. Jesienią ruszyła pierwsza edycja „Mam Talent”, a my odkryliśmy, że potrafimy grać na pile, tańczyć z psem i śpiewać jak operowe diwy. Ja w tamtym czasie pisałem reportaż o ludziach, którzy rzucali pracę, wierząc, że ich talent do układania kostki Rubika stopami otworzy im drzwi do wielkiej kariery.
Pełna lista faktów i absurdów 2008
- Upadek banku Lehman Brothers: Wielki kryzys finansowy zaczął się w USA, a w Polsce wszyscy nagle stali się ekspertami od kredytów we frankach.
- Premiera „Lejdis”: Film, który stał się żeńskim odpowiednikiem „Chłopaki nie płaczą”. Każda grupa koleżanek w Polsce miała odtąd swoją „Korę” i „Gośkę”.
- Piotr Kupicha i zespół Feel: Nie dało się włączyć radia, żeby nie usłyszeć „Jak anioła głos”. Kupicha był wszędzie – na plakatach, w reklamach i w naszych głowach, czy tego chcieliśmy, czy nie.
- Igrzyska w Pekinie: Polacy zdobyli 10 medali, w tym złoto wioślarzy i kulomiota Tomasza Majewskiego. Nagle każdy na siłowni chciał pchać kulą, a nie tylko „robić klatę”.
- Debiut Edyty Herbuś w Eurovision Dance Contest: Wygraliśmy! Edyta z Marcinem Mroczkiem udowodnili, że w tańcu Polak nie ma sobie równych, nawet jeśli jest aktorem z telenoweli.
- Wprowadzenie e-dowodów (w planach): Już wtedy obiecywano nam cyfrową rewolucję, która realnie zajęła kolejne dziesięć lat.
- Szał na „Naszą Klasę” w szczycie formy: Każdy Polak spędzał średnio 2 godziny dziennie na sprawdzaniu, jak bardzo zestarzeli się znajomi z podstawówki. To był czas „śledzików” i „eurogąbek”.
- Premiera „Mrocznego Rycerza”: Joker Heatha Ledgera stał się ikoną. W polskich kinach bilety wyprzedawały się na pniu, a my dyskutowaliśmy, czy Batman mógłby zaprowadzić porządek w naszym parlamencie.
- Barack Obama zostaje prezydentem USA: „Yes We Can” było słychać nawet nad Bałtykiem. Wszyscy czuliśmy, że idzie nowe, choć nikt nie wiedział, co to dokładnie oznacza dla wiz na lotniskach.
- Afera z „krzyżem w Sejmie”: Kolejna odsłona walki o symbole, która rozgrzewała publicystów do czerwoności przy każdym wydaniu wiadomości.
- Początek końca żarówek 100W: Unia Europejska zaczęła wycofywać tradycyjne żarówki. Polacy ruszyli do sklepów, by robić zapasy „setek” na czarną godzinę.
- Premiera gry „Grand Theft Auto IV”: Niko Bellic i jego „Hey cousin, let’s go bowling!” stały się memem, zanim memy były modne.
- Wprowadzenie „Janosikowego”: Bogate gminy musiały zacząć oddawać pieniądze biedniejszym, co wywołało bunt w Warszawie i radość w mniejszych miejscowościach.
- Szał na dzwonki z „Crazy Frog”: Choć to był schyłek tej mody, wciąż z niektórych telefonów wydobywał się ten irytujący dźwięk, doprowadzając pasażerów komunikacji miejskiej do szału.
2008 na świecie z przymrużeniem oka
Świat w 2008 roku powitał Wielki Zderzacz Hadronów – naukowcy obiecywali, że znajdą „Boską cząstkę”, a połowa internetu bała się, że włącznik maszyny stworzy czarną dziurę, która wessie nas wszystkich razem z kredytami. W tym samym czasie w Szwajcarii ogłoszono, że rośliny mają swoją godność, co sprawiło, że jedzenie sałaty stało się dla niektórych kwestią moralną. Największym hitem technologicznym był jednak debiut App Store – nagle okazało się, że na telefonie można mieć aplikację, która udaje, że pijesz piwo albo wydaje dźwięki… cóż, mało eleganckie.