Pamiętacie, kochani, to napięcie? Rok 1999 był dla mnie, studenta kończącego dziennikarstwo w Gdańsku, rokiem wielkich pytań. Czy świat naprawdę się skończy przez pluskwę milenijną? Czy uda mi się napisać magisterkę, zanim komputery odmówią posłuszeństwa? Między nauką w Bibliotece Głównej UG a wypadami na gofry w Sopocie, obserwowaliśmy, jak Polska zmienia się w kinowe mocarstwo, a politycy dostarczają nam więcej rozrywki niż niejeden kabaret.
Top 3 1999
- Szał na „Ogniem i mieczem”: To nie był zwykły film, to była narodowa pielgrzymka do kin. Ponad 7 milionów widzów!. W Gdańsku bilety kupowało się z tygodniowym wyprzedzeniem, a dyskusje o tym, czy Izabella Scorupco pasuje do roli Heleny, były ważniejsze niż egzaminy z teorii mediów.
- Andrzej Lepper i „blokady”: To był rok, w którym lider Samoobrony stał się gwiazdą rocka polskiej polityki. Sceny, w których ostentacyjnie darł dokumenty rządowe podczas negocjacji, były stałym punktem „Wiadomości”. Dla nas, młodych dziennikarzy, to był podręcznikowy przykład budowania wizerunku… choć nieco kontrowersyjny.
- Panika przed Pluskwą Milenijną (Y2K): Im bliżej było sylwestra, tym bardziej narastała zbiorowa paranoja. Ludzie bali się, że 1 stycznia 1999 (a właściwie 2000) windy spadną, banki stracą nasze oszczędności, a mikser w kuchni nas zaatakuje. My na wydziale żartowaliśmy, że prz
Pełne archiwum 1999
- Polska wchodzi do NATO: 12 marca oficjalnie stali sięśmy częścią Sojuszu. Poczuliśmy się tak bezpiecznie, że nawet pisk modemu wydawał się mniej groźny.
- Premiera „Pana Tadeusza”: Kolejna superprodukcja (ponad 6 mln widzów). Szkoły organizowały wycieczki, a my przypominaliśmy sobie, że Mickiewicz pisał o „grzybobraniu” całkiem sensownie.
- Kayah i Bregović: „Śpij kochanie, śpij” leciało wszędzie. Od luksusowych aut po stragany na gdańskim Jarmarku Dominikańskim.
- „Kiler-ów 2-óch”: Cezary Pazura znów rozbijał bank. Tekst „Wiem, bo grałem” stał się odpowiedzią na każde pytanie na uczelni.
- Premiera „Matrixa”: W sierpniu zobaczyliśmy zielony deszcz cyfr. Nagle każdy student chciał nosić długi skórzany płaszcz i okulary przeciwsłoneczne, nawet w pochmurnym Gdańsku.
- Goya i „Piosenka o marności”: Muzyczna alternatywa, która idealnie pasowała do jesiennych wieczorów nad Motławą.
- Debiut „Świata według Kiepskich”: Polska poznała Ferdka. Choć krytycy kręcili nosami, serial stał się lustrem naszych narodowych absurdów.
- Walka o „cukier”: Związkowcy alarmowali, że mamy gigantyczną nadprodukcję słodyczy, których nikt nie chce kupować. Słodki problem narodowy.
- Premiera „Gwiezdnych Wojen: Mrocznego Widma”: Jar Jar Binks stał się najbardziej znienawidzoną postacią w galaktyce, również nad Bałtykiem.
- Nokia 3210: Telefon, który przetrwałby wybuch jądrowy. Pierwszy model z wbudowaną anteną, który nie rwał kieszeni w jeansach.
- Początek „Wielkiego Brata” (zapowiedzi): W mediach zaczęło huczeć o formacie Big Brother. Jako studenci dziennikarstwa debatowaliśmy: „Kto by chciał oglądać ludzi siedzących w jednym domu?”. Jakże się myliliśmy.
1999 na świecie z przymrużeniem oka
Świat u progu nowego tysiąclecia oszalał na punkcie pluskwy milenijnej (Y2K). Podczas gdy my w Gdańsku martwiliśmy się o oceny, globalni liderzy i informatycy drżeli, że 1 stycznia 2000 roku komputery uznają, że jest rok 1900, co spowoduje start rakiet jądrowych i masowe spadanie wind. Ludzie na Zachodzie robili zapasy konserw i wody, a Bill Gates pewnie co noc sprawdzał kod Windowsa. Ostatecznie największą katastrofą okazał się kac po sylwestrze, a światowa technologia przetrwała tę „apokalipsę” bez jednego zacięcia, zostawiając nas z tonami niepotrzebnego ryżu w piwnicach.