Zimny bufet i domowe „ciepłe kolacje”
Kontekst społeczny: Kolacja w tej dekadzie to czas wyciszenia po dniu pracy i szkoły, często jedzona przy głównym wydaniu Wiadomości lub wieczorynce. To era, w której dominowała zasada „na zimno”, a jedzenie na ciepło wieczorem traktowano jako luksus lub sygnał, że obiad był zbyt skromny. Lodówka stała się centrum dowodzenia, a jej zawartość – oparta na produktach z nowo powstałych supermarketów – dyktowała warunki wieczornego posiłku.
Składniki z archiwów:
Zimny fundament (Baza): Kanapki z chleba pszenno-żytniego, grubiej krojonego niż dzisiaj, smarowane margaryną. To był złoty wiek serów żółtych typu Gouda lub Podlaski oraz wędlin (szynka gotowana, mielonka), które układało się na chlebie w towarzystwie plasterka ogórka konserwowego lub pomidora „szklarniowego”.
Gorące serce (Białko): Parówki na gorąco (często jeszcze w folii) lub jajecznica na boczku/cebuli. Parówka z musztardą i keczupem była najszybszą „ciepłą kolacją” tamtej ery, serwowaną dzieciom jako nagrodę lub szybkie rozwiązanie na głód.
Sałatkowy akcent (Klasyka): Sałatka jarzynowa (z majonezem) lub sałatka z tuńczyka, ryżu i kukurydzy. Często robione w większych ilościach, „wykańczane” przez kilka wieczorów z rzędu. Były one stałym elementem kolacji, gdy w domu pojawiali się goście lub gdy trzeba było zagospodarować resztki z lodówki.
Twarogowy finisz: Twaróg wymieszany z dżemem, cukrem lub miodem (na słodko) albo ze szczypiorkiem i rzodkiewką (na słono). Lekki, domowy posiłek, który kojarzył się z oszczędnością i zdrowiem w tradycyjnym ujęciu.
Dressing (Spoiwo):
Majonez i Keczup. To one były uniwersalnym „klejem” do kanapek i sałatek. Wiele osób nie wyobrażało sobie kolacji bez kropli keczupu na kanapce z żółtym serem.
Wykończenie:
Serwowane na płytkich talerzach z duralexu, często z kubkiem gorącej herbaty z cytryną i dużą ilością cukru. Kolacja była posiłkiem mniej formalnym niż obiad, spożywanym w domowych dresach, stanowiąc finałowy akcent dnia w polskim domu przełomu wieków.