2007 rok był dla mnie jak jazda bez trzymanki. Jako wolny strzelec zacząłem w końcu łapać lepszy wiatr w żagle – moje teksty zaczęły lądować w ogólnopolskich tygodnikach, a ja przestałem liczyć każdą złotówkę na kawę w kafejce. W Polsce wrzało: przyspieszone wybory, wielkie debaty i ten dziwny moment, w którym wszyscy nagle zaczęliśmy marzyć o telefonie bez przycisków. W domu mój sześcioletni syn zapytał mnie, czy „pan z telewizora, który ciągle krzyczy”, to mój szef. Musiałem mu wyjaśnić, że w 2007 roku polityka to po prostu najgłośniejszy sport narodowy.
Top 3 2007
- Wielka debata Tusk-Kaczyński: To było starcie wagi ciężkiej, które oglądała cała Polska. Donald Tusk wyciągający „ceny jabłek i kurczaków” kontra Jarosław Kaczyński. Po tej debacie sondaże wystrzeliły, a ja w swoim artykule napisałem, że w Polsce łatwiej o zmianę rządu niż o tanią kiełbasę na grilla.
- Polska i Ukraina gospodarzami Euro 2012: 18 kwietnia w Cardiff padło legendarne „Poland and Ukraine!”. Nagle wpadliśmy w zbiorową euforię. Jako dziennikarz od razu zacząłem pisać o „wielkim placu budowy”, choć wtedy w Gdańsku stał tylko stary stadion, a o autostradach można było poczytać w książkach fantasy.
- Słynna akcja „Zmień premiera” (i dłużnika): Kampania wyborcza była pełna emocji, a frekwencja rekordowa, bo młodzi ludzie masowo ruszyli do urn, by „zabrać babci dowód”. To był rok, w którym polityka stała się modna, a ja na fali tego entuzjazmu opublikowałem reportaż o studentach, którzy zamiast na imprezę, szli na wiece.
Pełne Archiwum Absurdów 2007
- Premiera pierwszego iPhone’a: Steve Jobs pokazał światu telefon, który wyglądał jak lustro. W Polsce patrzyliśmy na to jak na lądowanie UFO, a ja wciąż dumnie stukałem w klawisze mojej Nokii, twierdząc, że „ekran dotykowy to się zaraz popsuje”.
- Afera gruntowa i dymisja Andrzeja Leppera: Służby, odrolnienie działek i wielka polityczna drama, która doprowadziła do upadku koalicji. Biało-czerwone krawaty zniknęły z rządu szybciej, niż się pojawiły.
- Początek „Szkła Kontaktowego” jako potęgi: Grzegorz Miecugow i Tomasz Sianecki stali się bogami wieczornej rozrywki. Każdy chciał zadzwonić i opowiedzieć żart o władzy.
- Wielki sukces gry „Wiedźmin”: CD Projekt wypuścił pierwszą część przygód Geralta. Nagle okazało się, że Polacy potrafią robić gry, w które gra cały świat. Jako freelancer napisałem o tym tekst, choć sam utknąłem na zabijaniu utopców.
- Aresztowanie Janusza Kaczmarka: Sceny jak z filmu akcji – podsłuchy, „krótki spacer” na 40. piętro hotelu Marriott i konferencja z multimedialną prezentacją prokuratury. Polska żyła tym przez miesiąc.
- Szał na serial „Ekipa”: Agnieszka Holland pokazała nam, jak mogłaby wyglądać polska polityka, gdyby była poważna i elegancka. Porównywanie rzeczywistych ministrów do tych serialowych było ulubioną rozrywką dziennikarzy.
- Pojawienie się platformy N: Nowoczesna telewizja z dekoderami z nagrywarką. Nagle mogliśmy cofać programy! Czułem się jak pan czasu, gdy mogłem przewinąć nudne przemówienie polityka.
- Rekordowe ceny mieszkań: Każdy, kto miał kawalerkę, czuł się milionerem. Ja pisałem o „bańce spekulacyjnej”, modląc się, by moje wynajmowane mieszkanie nie zdrożało o kolejne 500 zł.
- Koniec „puchatych” reklam TP SA: Serce i Rozum jeszcze nie rządzili, ale reklamy Telekomunikacji Polskiej z tamtego czasu były już legendarne.
- Wejście Polski do strefy Schengen: Pod koniec roku zniknęły budki na granicach. Pamiętam to uczucie – przejazd do Niemiec bez pokazywania paszportu był jak magia.
- Gospodarczy „cud”: PKB rosło jak na drożdżach, a ja jako wolny strzelec pierwszy raz dostałem propozycję napisania książki. 2007 był rokiem optymizmu, mimo politycznego błota.
- Szał na crocsy: Te gumowe buty z dziurkami pojawiły się na polskich ulicach. W redakcjach toczyły się debaty: czy to jeszcze obuwie, czy już zbrodnia przeciwko ludzkości?
2007 na świecie z przymrużeniem oka
Świat w 2007 roku oszalał na punkcie ostatniej części przygód Harry’ego Pottera – ludzie koczowali pod księgarniami, żeby dowiedzieć się, kto przeżyje. Tymczasem w USA wystartował serwis Netflix jako streaming wideo, co wtedy brzmiało jak żart – kto by chciał oglądać filmy przez internet, skoro można wypożyczyć DVD w osiedlowym kiosku? Największym hitem był jednak teledysk do „Crank That” Soulja Boya, który zapoczątkował erę dziwnych tańców w sieci, zanim jeszcze ktokolwiek pomyślał o TikToku.